Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
799 postów 114 komentarzy

Jestem Wolnym Polakiem

Mariusz Olchowik - ultraprawicowy, katolicki liberał, były Prezes Zarządu "Instytutu ks. prał. H. Jankowskiego" http://pl.netlog.com/olchowik http://www.radiownet.pl/republikanie/mariusz-olchowik

Moje komentarze

  • więcej
    W przypadającą dzisiaj 87. rocznicę urodzin papieża seniora Benedykta XVI rozpoczyna na nowo działalność muzeum znajdujące się w domu, w którym się urodził. Stało się już tradycją, że o 4.15, w godzinie urodzin Josepha Ratzingera, grupa mieszkańców Marktl am Inn spotykała się na porannym nabożeństwie w pokoju, w którym przyszedł na świat przyszły papież.

    "Tak było i dziś, gdy zgromadziło się około 60 osób" - powiedział proboszcz miejscowej parafii ks. Josef Kaiser. Podobnie jak w poprzednich latach wszyscy przeszli następnie w procesji ze światłami do kościoła św. Oswalda, gdzie odnowili wyznanie wiary przy chrzcielnicy, w której 16 kwietnia 1927 r., w Wielką Sobotę, o godz. 8.30 ks. Josef Stangl ochrzcił w kilka godzin po urodzeniu najmłodszego syna miejscowego żandarma Josepha Ratzingera i jego żony Marii, nadając mu imiona Joseph Aloisius. "Fakt, że byłem pierwszym ochrzczonym w nowej wodzie uważano za szczególny znak" - wspominał papież Ratzinger w swojej autobiografii "Moje życie" i podkreślił, że zawsze z wdzięcznością myśli o tym, iż jego życie od początku było zanurzone w tajemnicy Wielkanocy.

    W rok po rezygnacji z papieskiego urzędu Benedykta XVI w domu, w którym się urodził czynne są dwie specjalne wystawy, których intencją jest zachęta do zainteresowania się sprawami wiary. Nawiązują one też do kanonizacji papieży bł. Jana XXIII i bł. Jana Pawła II. Ponadto zgromadzono m.in. materiały dotyczące pracy ks. Josepha Ratzingera jako teologa na II Soborze Watykańskim oraz jako prefekta Kongregacji Nauki Wiary w latach 1981-2005. Ich tematyka zostanie poszerzona 29 czerwca br., w rocznicę ogłoszenia pierwszej encykliki papieża Franciszka "Lumen Fidei", która w dużej części została napisana jeszcze przez papieża Ratzingera.

    Od dnia wyboru Benedykta XVI, 19 kwietnia 2005 roku, mieszkańcy Marktl uroczyście obchodzą zarówno ten dzień, jak i rocznicę urodzin papieża 16 kwietnia. Od jego 80. urodzin w domu, w którym się urodził, czynne jest muzeum. Kard. Joseph Ratzinger jest też honorowym mieszkańcem Marktl am Inn od 1977 roku. W ramach pielgrzymki do Bawarii w 2006 roku odwiedzając miejsca związane ze swoim życiem papież Benedykt XVI spędził godzinę w miasteczku.

    Mimo rezygnacji Benedykta XVI w lutym ub. roku, mieszkańcy Marktl niezmiennie pamiętają o jego urodzinach. "Pozostaniemy papieżem" - wpisał ktoś pod datą 28 lutego 2013 r. w księdze pamiątkowej kościoła św. Oswalda. Tego dnia o godz. 20.00 przez 15 minut biły kościelne dzwony obwieszczając, że od tej chwili urodzony w Marktl Benedykt XVI będzie teraz " papa-emeritus".

    Joseph Ratzinger przyszedł na świat 16 kwietnia 1927 r. w Marktl am Inn (Niemcy). Święcenia kapłańskie otrzymał 29 czerwca 1951 r., a 28 maja 1977 r. został arcybiskupem Monachium i Fryzyngi. 27 czerwca 1977 r. otrzymał kapelusz kardynalski. W sierpniu 1981 roku papież Jan Paweł II powołał go do Rzymu. Od 25 listopada 1981 był prefektem Kongregacji Nauki Wiary i przewodniczącym Międzynarodowej Komisji Teologicznej. Od 30 listopada 2002 r. był również dziekanem Kolegium Kardynałów w Kurii Rzymskiej. Wybrany na papieża 19 kwietnia 2005 r. , jako pierwszy od kilkuset lat następca św. Piotra zrezygnował z urzędu papieskiego 28 lutego 2013 r.
    87. urodziny Benedykta XVI
  • polecam audycje rozmowy niedokjonczone z wczoraj w sprawie
    http://www.radiomaryja.pl/szukaj/?q=rozmowy+niedokonczone+9.01.14+pocztas+polska+bogumil+nowicki
    Poczta zaskarżyła wyrok ws. obsługi sądów
  • Dobre
    Dobre
    Leszek Moczulski w Zabrzu, nagranie z roku 1985
  • i w radiuwnet.pl
    W związku z przypadającą 12 września 330 rocznicą Odsieczy Wiedeńskiej, zaliczanej do dwudziestu przełomowych bitew w historii świata, w piątek 23 sierpnia wyruszy z Krakowa konny rajd historyczny polskiej husarii. Konnica zamiast pod Wiedeń dotrze do... Tarnowskich Gór Organizatorem historycznego przemarszu i towarzyszących mu Dni Tradycji Rzeczypospolitej są Fundacja Obowiązek Polski, Podlaska Chorągiew Husarska oraz Stowarzyszenie Wspólnota Polska
    Jak podają organizatorzy, "wrzesień w powszechnej świadomości Polaków kojarzy się niewesoło, bo przede wszystkim z tragedią klęski z rąk nazistowsko-bolszewickiego sojuszu w roku 1939. Można jednak – i trzeba – rozproszyć smutny nastrój wrześniowy, sięgając głębiej do ojczystych dziejów po ewidentny powód do radości i chwały: znakomitą wiktorię wiedeńską Jana III Sobieskiego. 12 września 1683 władca Rzeczypospolitej wezwany na odsiecz zagrożonego Cesarstwa spojrzał z górującego nad Wiedniem Kahlenbergu, wydał kilka rozkazów i wkrótce mógł ze spokojem napisać do Marysieńki: Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył. Dlatego chcemy pokazywać chwałę polskiego oręża ze szczególnym uwzględnieniem niezwyciężonej i tak charakterystycznej formacji jaką była husaria."

    Niestety polskiej konnicy nie będzie dane paradować na ulicach Wiednia. Jak informuje Dariusz Wasilewski, koordynator rajdu, władze austriackiej stolicy nie wyraziły zgody na udział husarzy w defiladzie. Zażądano, aby husarze szli pieszo, twierdząc, że konie mogą stwarzać niebezpieczeństwo dla ludzi. Pacyfiści wskazali zaś, że udział husarii w uroczystościach to nawoływanie do wojny. W związku z tym szyderstwem organizatorzy zmienili trasę rajdu tak, że ograniczyli ją do granic dawnej Rzeczpospolitej. Z Krakowa jazda uda się więc do Jurczyc, Kalwarii Zebrzydowskiej, Lipowca, Mysłowic, Będzina i zakończy, liczącą ok. 150 km. trasę, w Tarnowskich Górach. Zwieńczenie obchodów Wiktorii Wiedeńskiej nastąpi 15 września w Wilanowie inscenizacją powrotu polskich wojsk z pola bitwy.




    Polecamy stronę obchodów: www.wieden2013.pl
    Husarii nie wolno defilowac w Wiedniu!
  • a takze
    w jednej celi z ks. pplk Zatorem Przytockim ktory w swoich pamietnikach napisal "mlody dobrze zapowiadajacy sie prawnik"
    Chrzanowski: Trzeba pamiętać i czcić bohaterów. Ale Powstanie Warszawskie to powinna być również nauka. Oprócz tradycji oporu potrzeba nam też politycznego myślenia
  • o co chodzi z tym radiem ;-)
    tytul odnosi sie do jednego z artykulow w tygodniku
    Najlepsze Radio!
  • R.I.P
    http://www.radiownet.pl/publikacje/ks-pral-henryk-jankowski-pamietamy#/
    ks. pral. Henryk Jankowski - pamietamy!
  • relacja video:
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=QVIFnMbre3g
    Zawisza: Dutkiewicz stoi tam, gdzie ówczesne PZPR, a młodzi narodowcy tam, gdzie ówcześni robotnicy walczący o godność
  • wiecej
    https://www.facebook.com/funkytank
    Funky Tank u Kodyma
  • homilia
    Czcigodny Księże Kardynale Gospodarzu, Czcigodni Księża Kardynałowie, Bracia w posłudze pasterskiej, Szanowni Członkowie rodziny, także zakonnej, śp. zmarłego księdza kardynała Stanisława Nagy!

    Drodzy Bracia i Siostry, w przeczytanej przed chwilą Ewangelii Pan Jezus po wygłoszeniu pochwały św. Jana Chrzciciela i jego trudów głoszenia Królestwa Bożego na ziemi nie omieszkał także zauważyć niebezpieczeństw, na jakie narażają się ludzie zarozumiali, odrzucając szansę na przyjęcie zbawienia. Umyka im bowiem fakt, że inicjatywa zbawienia ludzkiego pochodzi od Pana Nieba i Ziemi, który ma upodobanie nie w tych roztropnych i mądrych, nie w oklaskiwanych i cenionych, ale w zwyczajnych ludziach pokornego serca.

    I tylko człowiek szczery, autentycznie prostego serca jest w stanie przyjąć Boże Objawienie. Tylko takiemu Jezus objawi Ojca, pozwoli mu poznać, kim jest Ojciec, czyli wprowadzi go w tajemnicę Trójcy Świętej. Wielka to obietnica i szansa fascynującej przygody, której etapami są przyjaźń z Jezusem, Jego pomoc, pokrzepienie i ukojenie w utrudzeniach życiowych, wreszcie przejście do Domu Ojca, gdzie jest mieszkań wiele przygotowanych nam od założenia świata.

    Ale Królestwo Boże dostępne jest dla tych, którzy w jakiś sposób zdołali upodobnić się do Jezusa. Uczyli się od Niego, który jest cichy i pokorny sercem, i nie stracili Go z oczu, ilekroć był głodny i spragniony, samotny, chory, uwięziony czy potrzebujący pomocy.

    Całe chrześcijańskie powołanie jest wezwaniem do uwielbienia Boga i miłości bliźniego, i to takiej miłości, jakiej wzór zostawił nam Jezus. Wiara jest darem, łaską – powie nam teologia, którą można przyjąć lub pominąć i odrzucić. Przyjęcie daru staje się szansą wejścia w nową rzeczywistość, jakże często nieznaną, może zadziwiającą bogactwem nowych tajemnic, ale i wymagań. Wiara wiele wyjaśnia. Pobudza rozum i wolę. Uruchamia i poszerza ludzką miłość, ale i rodzi jeszcze więcej pytań. Jednakże sprawia, że w szukaniu odpowiedzi człowiek już nigdy nie jest sam.

    Jednym z tych ważnych i trudnych pytań jest pytanie o cel życia ludzkiego, o życie po śmierci, o transcendencję, nadprzyrodzoność. Odpowiedzi najchętniej szukamy u samego Jezusa. Odpowiedzią jest Jego śmierć i zmartwychwstanie.

    Ale czy zawsze łatwo jest przyjąć jego wyjaśnienia, zwłaszcza kiedy łączą się z wymaganiami? Tymczasem każde nowe życie i każda śmierć stawia nas przed perspektywą nowości i potrzeby otwarcia się, wejścia w tajemnicę, która zaledwie się przed nami uchyla. Ojciec Święty Franciszek w czasie tegorocznej homilii w Wigilię Paschalną, rozważając reakcję Niebios oraz apostołów na śmierć oraz zmartwychwstanie Jezusa, zauważył: „nowość często budzi w nas lęk, także nowość, którą przynosi nam Bóg. Nowość, jakiej Bóg od nas oczekuje. Jesteśmy jak apostołowie z Ewangelii i często wolimy się trzymać naszych pewności. Zatrzymać się przy grobie z myślą o zmarłym, który ostatecznie żyje jedynie w pamięci historii. Boimy się niespodzianek Boga. On zawsze nas zaskakuje. Nie zamykajmy się jednak na nowość, którą Bóg pragnie wnieść w nasze życie”.

    Spróbujmy zatem także na nasze życie i naszą śmierć spojrzeć nowym wzrokiem. Spójrzmy też na śmierć naszych bliskich w nowy sposób. Bo śmierć otwiera nowy etap w historii człowieka, każdego człowieka. Widzieliśmy to i ciągle jesteśmy świadkami, jak żyje błogosławiony Jan Paweł II nowym życiem po swojej ziemskiej śmierci, a dziś widzimy, jak w to nowe życie wchodzi przyjaciel naszego błogosławionego Papieża śp. ks. kard. Stanisław Nagy.

    Jan Paweł II wśród wielu darów miał i ten, że wyzwalał przyjaźń, i to taką, która mobilizowała do wysiłku na rzecz dobra, która wiązała z nim nowymi więzami we wspólnym trudzie na rzecz prawdy i w walce o wierność wartościom. W ten sposób wokół naszego Papieża gromadziło się wielu przyjaciół świeckich i duchownych. Ale przyjaźń ze śp. kardynałem Nagy, podobnie jak z ks. prof. Tadeuszem Styczniem, była mu potrzebna znacznie głębiej i mocniej, bo bez niej jego pontyfikat byłby inny, uboższy.

    Kim zatem był, według ludzkiego spojrzenia, śp. ks. prof. Stanisław Nagy?

    Urodził się 92 lata temu w Bieruniu Starym, w śląskiej, górniczej rodzinie. Był najmłodszy z sześciorga rodzeństwa. Jego matka zmarła, gdy miał cztery lata, ale atmosfera tej śląskiej rodziny była zawsze wrażliwa na to, co katolickie i polskie. Jego ojciec i bliscy brali udział w powstaniach, walcząc o przynależność Górnego Śląska do Polski. To była atmosfera, którą oddychał, to była szkoła jego życia. Kardynał Stanisław Nagy to wybitna postać Kościoła w Polsce. Należy do pokolenia, które niosło w sobie kilka epok.

    Ich młodzieńcze ideały egzaminował i hartował ciężki okres II wojny światowej, a każda wojna jest wymierzona przeciwko człowiekowi i dlatego staje się okresem deptania praw ludzkich i Bożych. Nigdy nie jest łatwo przechodzić suchą nogą po zaminowanych bagnach nienawiści. Po okresie nazizmu przyszedł na naszą Ojczyznę czas zafałszowania komunistycznego i kolejne zmagania o wolność, prawdę, sprawiedliwość.

    Młody Stanisław Nagy, podobnie jak jego starszy brat Franciszek, wstąpił do Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego w Krakowie i tu 8 lipca 1945 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk ks. bp. Stanisława Rosponda. Z Krakowem pozostał związany do końca życia. Mimo że wkrótce miał rozpocząć studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie uzyskał wszystkie możliwe stopnie naukowe. Stosunkowo wcześnie jak na tamte warunki – bo w roku 1968 – uzyskał tytuł docenta, czyli samodzielnego pracownika naukowego, co w czasach dozowanej wobec Kościoła katolickiego i jego katolickiej uczelni wolności nie było proste ani łatwe.

    Ksiądz profesor Nagy reprezentował sobą poważny warsztat naukowy. I był – jak wspominają jego uczniowie – nauczycielem i mistrzem solidnym, ale i wymagającym. Wiedział bowiem, że racjonalna troska o fundamenty wiary jest dla każdej religii sprawą pierwszorzędnego znaczenia. Wiedział też, że rozum i wiara nie sprzeciwiają się sobie, ale wspierają wzajemnie, wyrastając z jednego źródła prawdy: tej przyrodzonej, sprawdzalnej umysłem myślącego człowieka i tej wiecznej, nadprzyrodzonej, której źródłem jest Bóg.

    To przecież Pan Jezus powiedział o sobie, że jest „Prawdą, Drogą i Życiem”. Miłość do prawdy dodawała kolejne motywy ku jej obronie, a nawet pomagała w promocji licznych szkół powoływanych do istnienia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Szkoły teologicznej, w której służył ks. kard. Stanisław Nagy, a i szkoły filozoficznej, której jednym z wybitnych przedstawicieli był ks. Karol Wojtyła, z którym już w tamtych czasach nawiązał bliski, przyjazny kontakt.

    Profesorowie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Akademii Teologicznej w Warszawie z tamtych lat to nie tylko wybitni naukowcy, ale jakże często giganci ducha, którzy nie tylko ratowali Kościół w Polsce przed zepchnięciem go na margines życia intelektualnego i kulturalnego. Ale przez solidny warsztat pracy sprawili, że wykształcenie duchowieństwa w Polsce, a potem – odkąd stało się to możliwe – także wykształcenie katolickiego laikatu nie ustępowało innym krajom wolnego świata, często je nawet dystansując.

    Z wdzięcznością i w duchu wierności prawdzie trzeba dziś o tym powiedzieć, żegnając jednego z tych wybitnych ludzi nauki Kościoła katolickiego: ci ludzie mieli odwagę nie pytać o to, o czym wszyscy mówią, ale o to, o czym milczą. W oparciu o Ewangelię tworzyli hierarchię wartości i konsekwentnie przez całe życie jej bronili. Tajemnicą ich oddziaływania było to, że w sprawach wiary nie tylko wiedzieli, ale tą wiarą żyli, dzielili się nią i dawali świadectwo, że Jezusa spotkali osobiście i spotykali nieustannie na różnych drogach swego życia.

    Przejście na emeryturę nie osłabiło woli życia i działania księdza profesora kardynała Stanisława Nagy, a nominacja biskupia i kardynalska dodała jeszcze rumieńców jego woli życia i pracy dla Kościoła, za który poczuł się teraz w nowy sposób odpowiedzialny. Póki zdrowie pozwalało, brał udział w Konferencjach Episkopatu, zabierał głos, dając świadectwo swojej wrażliwości.

    Ciągle szukał sposobu życia i nie ustawał w aktywności, nawet gdy to życie było już utrudnione i prawie niemożliwe: pisał, wygłaszał referaty, pokazywał się z coraz ciekawszej strony, jakby niósł w sobie tajemnice, wiedzę głębszą o życiu, tym, co dobre i złe, co niebezpieczne dla Kościoła i Narodu.

    Całym sercem angażował się w aktualne wydarzenia i dlatego z niepokojem o szeroką wolność środków przekazu bronił Radia Maryja i Telewizji Trwam. Korzystał z każdej okazji, aby docenić wartość ich posługi.

    Wiedział, czuł to całym sobą, że prawdziwe współczesne zderzenie cywilizacji nie nastąpi między Wschodem a Zachodem, ale między Zachodem i Postzachodem, czyli wewnątrz samego Zachodu, czego jesteśmy przecież świadkami na co dzień. Ksiądz kardynał Nagy nie bał się tej sytuacji, ale wiedział, że trzeba budzić zdrowe siły drzemiące w ludziach i Narodzie.

    Może warto przypomnieć sobie przynajmniej niektóre z jego ostatnich myśli pisanych z niepokojem o los Kościoła, któremu służył całym sercem, i o los Narodu, którego życie, jak każdy Polak, nosił w sobie.

    W wywiadzie z marca zeszłego roku mówił: „Śledząc sytuację w Polsce, pragnę podkreślić dwie zasadnicze sprawy, ogromnie ważne dla przebudzenia się katolików w Polsce. Po pierwsze, każdy z nas musi solidnie znać swoją wiarę, znać chrześcijaństwo (…) poznać, co mówi Kościół, co mówi do nas Ojciec Święty, (…) a mówi o nowej ewangelizacji, bo myśmy stracili starą wiarę! (…) Miłość do Ojczyzny dla nas, Polaków, to przez wieki było coś bardzo ważnego. Patriotyzmowi też zawsze przewodził Kościół, który go uczył i osłaniał, będąc zawsze z Narodem”.

    Niepokoił się o katechezę w szkole i próby spychania jej na margines nauczania dzieci i młodzieży. Mówił: „Wychowanie religijne to jeden z najbardziej istotnych obowiązków rodziny i jej przedłużenia, tj. szkoły. (…) Jeszcze za Polski sanacyjnej komuniści robili wszystko, ażeby to wychowanie katolickie zostało podminowane. Kiedy przyszła komuna, to pierwszą rzeczą było wyrzucenie konkordatu, zdeptanie prawa do ochrony życia i wyrugowanie katechezy ze szkoły”.

    Dziękujemy dziś Panu Bogu za piękne kapłaństwo śp. ks. kard. Stanisława Nagy. Kapłaństwo wypełniane codzienną troską o uświęcenie świata, modlitwą uwielbienia Boga i wynagradzania za zło i grzech ludzi. Było też troską o przyjście Królestwa Bożego do ludzkich serc, walką o prawo Boga do obecności w życiu ludzi i całych społeczności.

    Ale nasz profesor jako teolog fundamentalny z pewnością by dodał, że kapłaństwo to także udział w funkcji proroczej Chrystusa. A prorocy zawsze są potrzebni, aby przypominali nam prawdy, o których wolelibyśmy raczej zapomnieć, aby mówili, jak wyglądają dzisiejsze sprawy, o których wolelibyśmy nie mówić, których nie widzimy i nie słyszymy.

    Dziękujemy Ci, Księże Kardynale Stanisławie, za to, że pokazałeś pełne piękno kapłaństwa służebnego, przydatnego Bogu i ludziom. I z całą ufnością polecamy Cię Miłosiernemu Jezusowi, który niech przyjmie Cię do swojej chwały i niech On sam będzie Nagrodą za Twoje godne i piękne życie. Amen.
    Zakończyły się uroczystości pogrzebowe ks. kard. Stanisława Nagy’ego
  • wiecej
    Kilka minut po godzinie 15 pogotowie zabrało rannego księdza Isakowicza - Zalewskiego do chrzanowskiego szpitala. Duchowny został ranny w wypadku drogowym, do którego doszło na drodze wojewódzkiej 781 w Olszynach pod Babicami. Osobowy Kia, którym jechał wraz z kierowcą w stronę Chrzanowa zderzył się czołowo z ciężarówką.
    Poważny wypadek ks. Isakowicza - Zalewskiego!
  • www.skokwesola.pl
    20 lat Razem dla Ciebie

    Dwadzieścia lat historii SKOK Wesoła przeplata się z losami polskiej demokracji i towarzyszących jej przemian rynkowych. Czas pokazał, jak organizacja budowana mozolnie i od podstaw, stała się jedną z największych i najbardziej liczących się kas spółdzielczych w Polsce. Dzięki takim wartościom jak uczciwość, odpowiedzialności, partnerstwo, jakość i bezpieczeństwo dzisiaj SKOK Wesoła zrzesza ponad 64 tys. Członków z całej Polski oferując szeroką paletę usług finansowych dostosowaną do ich indywidualnych oczekiwań.



    Od zera do lidera

    Początki nie były łatwe. Związkowcy z Solidarności przy KWK "Wesoła" zapatrzeni w przedwojennych społeczników postanowili ożywić najlepsze idee spółdzielczości i wpasować je do realiów tworzącej się gospodarki rynkowej. I tak dzięki odwadze założycieli powstała jedna z pierwszych kas spółdzielczych w Polsce – o wdzięcznej i zapożyczonej nazwie kopalni Wesoła. Do uzyskania obecnego statusu i rozmiarów prowadzonej działalności wiodła jednak długa droga przepełniona ciężką pracą i latami nauki. Pionierskie wizje założycieli miały szansę spełnić się dzięki doświadczeniom czerpanym z działalności amerykańskich unii kredytowych.

    Tylko polski kapitał

    Choć polski sektor bankowy jest stabilny, warto zwrócić uwagę, że w znacznej mierze instytucje są integralną częścią światowych korporacji z nieograniczonymi możliwościami przemieszczania kapitału poza granice kraju. Polski system spółdzielczości wyklucza taką możliwość, SKOK Wesoła gromadzi i obraca kapitałem członkowskim pochodzącym wyłącznie od polskich obywateli. Ten rodzaj stabilności, to jedna z podstawowych zasad decydujących o bezpieczeństwie powierzanych środków. W nim tkwi sedno pomysłu na złożenie kasy spółdzielczej – aby móc udzielać kredytów, należy przyjmować odpowiednią ilość środków w formie depozytów.

    Elastyczna oferta usług finansowych

    Od momentu powstania oferta SKOK Wesoła jest tradycyjna, prosta i przejrzysta. Ma to decydujące znaczenie w budowaniu zaufania Klienta i elastycznym podejściu do jego potrzeb. Uwolnienie mechanizmów rynkowych na początku lat 90-tych i nowelizacja ustawodawstwa zdecydowanie wpływały na zakres i jakość oferty SKOK Wesoła, która w niczym nie ustępuje produktom bankowym, a nawet jest bardziej atrakcyjna i przystępna. Pożyczkę łatwiej otrzymać, wyżej oprocentowane depozyty, nowoczesne usługi jak konta osobiste, karty debetowe, do tego cała gama ubezpieczeń – to zawsze były liczące się atuty dla coraz szerszych grup osób decydujących się na korzystanie ze współczesnej bankowości. Wraz z potrzebami młodych ludzi posługujących się coraz częściej własnym kontem osobistym, pojawiła się oferta darmowych rachunków młodzieżowych z możliwością korzystania z zalet nowoczesnej bankowości elektronicznej. To tylko część przykładów będących dowodem na podążanie za wymogami rynku i elastycznością w stosunku do zmieniających się potrzeb Klienta.


    SKOK Wesoła cały czas towarzyszy swoim Członkom – to przecież nasza wspólna historia.
    20 lat SKOK Wesoła
  • strona filmu
    www.cristiada.pl
    VIVA CRISTO REY! - Cejrowski miał rację!
  • the same
    http://www.radiownet.pl/publikacje/viva-cristo-rey
    VIVA CRISTO REY! - Cejrowski miał rację!
  • oraz
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=FY-L6maLqPU
    VIVA CRISTO REY! - Cejrowski miał rację!
  • @Locke 10:43:01
    tchórz się pisze przez "ó" ;-) hipokryta na pewno obłudnik trochę tak oszust nigdy nikogo nie oszukałem czasem dawałem złudną nadzieję choć głównie samemu sobie niestety złodziej? Nigdy w życiu nic nie ukradłem i nie zamierzam tego zmienić. Nigdy nikogo nie oszukałem ( nie mylić z "nigdy nie kłamałem" ) Nigdy się przed nikim nie ukrywałem zawsze wolałem konfrontacje nisz unik odpowiedzialność staram się brać i mam wrzenie że zawsze płacę większą cenę niż inni ale może się mylę nie wycieram sobie gęby kościołem tylko jestem jego częścią małą i marną ale jednak. Nie wiem kim jesteś i co Cię tak konkretnie boli ale zawsze możemy to sobie wyjaśnić osobiście lub na forum zapraszam 502036393
    Wielkie „tak” dla godności i piękna małżeństwa
  • tu odsluchasz
    http://www.radiownet.pl/#/publikacje/poranek-23-kwietnia-2013
    Cejrowski i Górski: O Polonii i opieraniu się opozycji
  • ;-)
    To ważne wydarzenie które mam nadzieję na trwałe wpisało się w obraz debaty w Polsce zachęcam do uczestnictwa i do podejmowania wątków kongresu do dalszej debaty
    Zapowiedź konferencji w Warszawie 25-28 kwietnia
  • i jeszcze:
    http://rebelya.pl/post/3899/system-grabiezy-gazprom-na-drodze-do-upadku
    Rząd Tuska oddaje Rosjanom polską chemię
  • i jeszcze:
    Była milionerką, kolekcjonerką sztuki, jedną z największych filantropek w polskiej historii

    Z Polski wyjechała pod koniec lat 60. po ukończeniu historii sztuki na Uniwersytecie Wrocławskim. Potem na krótko zaczepiła się w Rzymie, gdzie na uniwersytecie zrobiła dodatkowe kursy z malarstwa włoskiego. Stamtąd pojechała do USA, gdzie jak wielu absolwentów polskich wyższych uczelni zatrudniła się jako kucharka, a potem sprzątaczka w domu Johnsonów.

    Po dwóch latach została trzecią żoną chlebodawcy – Johna Sewarda Johnsona, jednego z dwóch współwłaścicieli koncernu Johnson & Johnson.

    Fortunę – 570 mln dolarów – odziedziczyła po wielomiesięcznych przepychankach z rodziną zmarłego w 1983 r. męża. Majątek, tak jak odziedziczoną kolekcję dzieł sztuki, potem już sama zwielokrotniła. Kiedy w 2011 r. znalazła się na 393. miejscu najbogatszych ludzi na świecie, wyliczono go na 2,9 mld dolarów.

    Chętnie angażowała się w projekty charytatywne. Jej pieniądze dostawały polskie przedszkola, hospicja, domy starców, często także osoby prywatne, które pisały do niej listy z prośbą o pomoc. Było ich tyle, że musiała zaangażować polskich pracowników, którzy je czytali i klasyfikowali. Była też fundatorką stypendiów dla młodych Polaków. Sama przyznała, że na ten cel wydała ponad 30 mln dolarów.

    Wielkie nadzieje rozbudziła wśród polskich polityków i gdańskich stoczniowców, gdy obiecała przejąć 55 proc. akcji Stoczni Gdańskiej za 100 mln dol. Transakcja nie doszła do skutku, bo stoczniowcy zażądali pensji w dolarach i gwarancji zatrudnienia, oskarżali Piasecką-Johnson o zaniżenie wartości firmy. Lech Wałęsa, który obiecywał, że będzie ją nosił na rękach, zagroził w końcu, że wywiezie ją ze stoczni na taczkach.

    Potem były kolejne nieudane przedsięwzięcia – kupno licencji na produkcję preparatów Tołpy czy umowa z FOZZ o wykupieniu części polskiego długu, która znalazła finał w sądzie.

    Ostatnio mieszkała w Monte Carlo, przyjaźniła się z księciem Albertem, z którym organizowała turnieje golfowe w swej amerykańskiej rezydencji Jasna Polana. Zmarła 1 kwietnia, mając 76 lat.

    Rzeczpospolita
    Pani Basia nie żyje!

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej